| Kronika - 29 lipca - pechowy trening |
|
|
|
| Wpisany przez Kronikarz | |||
| czwartek, 29 lipca 2010 13:53 | |||
Zebrało się nas sporo. Piotrek z Calatravy, Cybul z Brańska, Mariusz, Tomasz, Boguta i Gaston z Białej. Zjawili się nawet nowicjusze - Piotrek i Konrad by wesprzeć dodatkową parą dłoni ubierających się rymcerzy. Pogoda też dopisała - słońce schowało się za chmury, wiał wiaterek, komary pochowały się po kątach. Może dlatego tyle pary w łapach mieli trenujący. Na nieszczęście dla broni. Złamane trzy miecze i rozrąbana tarcza podsumowały dzisiejszy trening. Może warto powrócić do trenowania kijami. Też pękały, ale przynajmniej tańsze. Armowiec czytający te słowa uśmiechnie się pod nosem i w wyobraźni stanie mu widok przyjmowania ciosu na statyczną zastawę. Otóż nie. Wszystkie miecze miały już swoją przeszłość i pękły na starych spawach zwykle w chwili uderzenia w hełm. Brak sprężystości w miejscu łączenia doszedł do głosu. A tarcza Boguty... no cóż - musi się nauczyć by nie przyjmować ciosów na rant. Błąd nowicjusza. Jak każdy musi się jeszcze wiele nauczyć : )
|
|||
| Poprawiony: poniedziałek, 02 sierpnia 2010 06:15 |





Komentarze
W Siedlcach zaczynałem przygodę z "rycerstwem".
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.