|
Kronika - 4 lipca - Szlak Jagielloński w Piszczacu |
|
|
|
|
Wpisany przez Kronikarz
|
|
wtorek, 06 lipca 2010 09:14 |
|
Zostaliśmy zaproszeni by uświetnić imprezę z cyklu Szlak Jagielloński. I z tego co słyszałem to "uświetnianie" nam nieźle wyszło. Z rana przegląd sprzętu, pakowanie i ładowanie się do wozu strażackiego który robił nam za środek lokomocji. Na miejscu rozstawianie namiotów i planowanie obozowiska. Dyby, stanowiska do "macania broni i zbroi", stanowisko ze sprzętem obozowym, miejsce do zabaw dla dzieci i pole do walk. Wszystko szło sprawnie i bez większych problemów. W końcu była nas całkiem ładna i zgrana grupa: Boguta, Tomasz, Marcin, Gaston, Amazonka, Filip i nowicjusz Piotr. Boguta dodatkowo zaprosił pewnego młodego chłopaka, który śledzi nasze poczynania z zapałem i choć za młody by wstąpić w nasze szeregi wydał się dość odpowiedzialny by nam towarzyszyć. Napierw przebraliśmy siebie, a potem z tego co zostało udało nam się ubralić naszych młodocianych. Każdy bez specjalnych instrukcji znalazł swoje miejsce w obozie i wszystko się zaczęło. Boguta gdzieś znikał (w kolczudze pomagał podłączać projektor organizatorom), Filip szczęśliwy wychwalał sprzęt słowian, Amazonka zaznajamiała zachwycone dzieciaczki ze Stefanem (skórka z jakiegoś puszystego zwierzaka), a zainteresowane panie z metodami wyrobu krajek, Tomasz z szerokim uśmiechem pojedynkował się z dziećmi na piankowe miecze, Gaston ścinał głowy przy dybach, Marcin brzęczał kolczugą i obsługiwał przymierzalnię hełmów, a Piotr wraz z naszym gościem byli wszędzie i pomagali gdzie mogli. W chwili kiedy komentator opisujący dzieje Szlaku zrobił sobie przerwę urządziliśmy kilka starć na które zbiegli się wszyscy z okolicznych straganów. Podobno się podobało. Czas leciał szybko i w miłej atmosferze. Kronikarz musiał wczesniej uciekać do innych obowiązków, ale jak słyszał pod koniec miejscowi godnie ugościli bractwo.
Galeria
|
Komentarze
Jakość w stosunku do galerii ze starej strony jest straszna
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.