Kronikarz informuje

trening niedziela

godzina. 12.00

Park Radziwiłła

 

spotkania Koła Regionalno-Historycznego

zawieszone

 

kandydaci proszeni są o rejestrację na forum:

http://forum.fortisy.pl/

Ostatnie komentarze

Odsłon : 26243
Facebook Image

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 

Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Kronika propagandowa PDF Drukuj Email
plakat_zima

plakat_mariusz
 
Kronika - wspomnienia obrazkowe PDF Drukuj Email

Tradycyjnie po świątecznej uldze przychodzi czas przypomnienia, że pot wylewać trzeba i siniaki zbierać uczciwie na treningach.

Wszak zaledwie kilka miesięcy temu byliśmy tam... Poznajcie nas po hełmach : ) A czy pamiętacie, że w samojeden w różowym i z herbem Sulima wyszła kobieta?

 

Galeria autorstwa pana Krzysztofa Zachariasza.

 
Kronika - ubieramy choinkę PDF Drukuj Email
CHOINKA_2
 
Kronika - Nie zapomnieli o nas PDF Drukuj Email

Komandor Gwidon (Dawid) i jego Pani Kasia pięknie życzą nam z odległej Albigowy

(napis również wypalany)

zycz1

 

 

 

Środowiskowy Dom Samopomocy z Kodnia

czyli przesympatyczne Panie którym pomogliśmy przy obchodach 500-lecia Kodnia nie zapomniały o nas

(wyedytowałem by zmieściły się najważniejsze strony kartki)

zycz2

 

 

 

Najserdeczniejsze życzenia

szczęśliwych i radosnych

Świąt Bożego Narodzenia

oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku

wraz z podziękowaniami za dotychczasową współpracę składają

Pracownicy Restauracji „ Karczma Rycerska”

image001

Pozdrawiam
Arkadiusz Nowosielski

Kierownik Restauracji

Karczma Rycerska


 

 

 

mieszkancy_kodnia

 

 

W imieniu dyrekcji i pracowników życzymy Wszystkiego Najlepszego

z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego Nowego 2012 roku !!!

11wita

 

 

W imieniu wszystkich Fortisów, tych starych i tych całkiem świeżych

serdecznie dziękujemy Wam za pamięć.

 

Myślę, że po świętach trochę pozycji przybędzie.

 
Kronika - tuż przed Bożym narodzeniem PDF Drukuj Email

 

Nikt nie miałby Mu za złe gdyby narodził się w bogatej rodzinie.

A jednak wybrał biedę, siano, żłób i życie syna cieśli.

Poznał i uświęcił nasze codzienne zmagania.

Uczył nas Wiary, Nadziei i Miłości.

Obyście poczuli to wszystko siedząc przy świątecznym stole i by przedświąteczna bieganina

nie odebrała Wam dziecięcej radości ze świąt .

 

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!


Do grzecznych dzieci przyjdzie Mikołaj

mikolaj

 

I przyniesie moc zabawek, by uśmiech rozjaśnił twarze dzieciątek

duzo_zabawek

 

A pozostałym przyniesie kije... i każde ćwiczyć długo i ciężko by wyrośli na twardych mężczyzn

nowicjat

 
Kronika - 3 grudnia - Seminarium w Zamościu PDF Drukuj Email

Jeszcze przed świtem z różnych zakątków Polski Fortisy ruszyli do Zamościa. Piotr z Filipem wystartowali najwcześniej z Warszawy. Zaraz po nich z Lublina wyruszył Marcin zwany Księżniczką. Z Białej autobusem Boguta wraz z Jewną i Małuszą. Samochodem w trasę najpóźniej wyjechali Tomasz, Szymon, Kiri, Siemanko i Rafał. Wszystkie drogi prowadziły do Zamościa. Tam w pochmurny dzień, na sali gimnatycznej pewnej szkoły stawili się ludzie spod znaku białego krzyża. Wyjazd typowo treningowy, a więc z minimalnym sprzętem ochronnym i w sportowych butach. Seminarium zakonne zorganizowane przez dowódcę Komandorii Zamość - brata Arfarina, prowadzone przez dowódcę Komandorii Lublin - brata Jarkura. Zjechali się też i templariusze z Międzyrzeca. Seminarium. Nie był to jednak czas na modły, czy zadumanie. Był to czas łamania na sobie kijów i obalania tarczami. Zadumanie mściło się szybko sprowadzeniem do parteru, a modlitwa nie pomagała temu kto ciała wcześniej nie wyćwiczył. Tak oto owocnie spędziliśmy cały dzień w Zamościu w pocie czioła pracując nad sobą wzajemnie. Brat brata pouczał kijem. Więcej potu na treningu, mniej krwi w walce.

 

IMG_9617

 

IMG_9951

IMG_9633

 
Kronika - 28 listopada 2011 - wykład na Kole Historycznym PDF Drukuj Email
Tym razem na poniedziałkowym spotkaniu Koła Regionalno-Historycznego pojawiła się osoba która dosłownie od lat przerzuca łopatą ziemię w poszukiwaniu skarbów przeszłości. Agafiya, nasza pani archeolog opowiedziała nam o swojej pracy. Brzmi jak tekst z gazetki szkolnej, ale dwie godziny przeminęły szybko, a każdy, czy to stary, czy młody wyszedł ubogacony usłyszanymi ciekawostkami. To było owocne spotkanie.
 
Kronika - 21 listopada 2011 PDF Drukuj Email

Poniedziałekowy wieczór w Kole Regionalno-Historycznym w budynku Osiedlowego Domu Kultury na Zygmunta Augusta. Zajęcia prowadzą członkowie bractwa, a słuchaczami są nowicjusze i kandydaci do bractwa. Choć spotkania Koła są otwarte, wstęp wolny, a plakaty informacyjne wiszą we wszystkich szkołach nie zanotowaliśmy do tej pory obecności nikogo spoza naszej grupy. Szkoda, bo liczyliśmy na tę formę werbunku. Każde spotkanie ma inną tematykę. Tym razem był to wstęp do szycia. Zadanie: uszyć torbę pielgrzyma. Zważywszy na to, że populacja męska ostatni raz igłę trzymała w przedszkolu jak była zabawa w przyszywanie guzików, to zadanie wydawało się niebywale skomplikowane i ryzykowne.

szycie

Ręczne szycie skraca życie. Ekstremalne skupienie.

 

reka

Niestety mimo skupienia nie obyło się bez ofiar (zdjęcie wykonano po usunięciu krwawych zacieków).

 

zrodlo

Torba pielgrzyma - przedstawienie na jednym ze źródeł

 

torba

Jak na pierwsze szycie nie jest źle.

 

 

 
Kronika - 19 listopada 2011 Manewry Wieczorne PDF Drukuj Email

fortisy

Od prawej:

Mateusz (okulary, łuk) - kandydat, zwiadowca, który wdarł się do "twierdzy" i zabrał "graala". Co prawda poległ chwilę potem, ale jednak dostał się do wnętrza.

Konrad (śpiewający do pacynki) - nowicjusz, zwiadowca

Marcin  (norman) - wyjadacz, ale tym razem na manewrach jako nieokrzesany lekkozbrojny

Przemek (czerwona tarcza) - kandydat, tutaj jako ciężkozbrojny

Paweł (odpoczywający na ramieniu kolegi) - nowicjusz, tutaj jako ciężkozbrojny

Tomasz (rumieńce) - nowicjusz, tutaj jako cięzkozbrojny

Daniel (kaptur kolczy zachodzący na oczy) - kandydat, tutaj jako ciężkozbrojny

Piotr (norman) - wyjadacz, tutaj jako nieokrzesany lekkozbrojny

Bartłomiej (czarna czapka) - nowicjusz, zwiadowca

Rafał (śpiący) - nowicjusz, zwiadowca

Tomasz (rzuca czar) - wyjadacz, tutaj jako nieokrzesany lekkozbrojny

Gilbert (jedyny powazny) - wyjadacz, dowódca zwiadu

Wieczór nie był mroźny. Biorący udział w manewrach zebrali się w wieży. Tym razem wszyscy kandydaci i nowicjusze skłaniający się do walki zbrojnej zostali przebrani w zbroje starszych i przejęli dowodzenie wartami. Z kolei starsi założyli same normany i wesoło oddali się pod komendę. Gilbert ze swoimi zwiadowcami gdzieś przepadł. Tym razem wartownicy-zbrojni mieli za zadanie upilnować cały odcinek wałów z porozmieszczanymi wzdłuż nich fantami i umieszconym w centralnym miejscu "graalem". O tych miejscach nie wiedzieli zwiadowcy, a fanty były niewielkie.  Zabawy dla obu stron chyba nie zabrakło. Patrole zbrojnych zaskakiwały zwiadowców i niejeden "poległ" na 10 minut. Ale i sami zwiadowcy nie spali i koniec końców wartom zostały z dziesięciu tylko dwa fanty i "graal".

Migwaki:

"Pane, pane, wioske mi spalili, krowe zgwałcili, kobiete wydoili" (lekkozbrojny do swego pana-rycerza na wieść, że fant "wioska" został przejęty)

"Pane, tam kto idzie w oddali"- alarmował lekkozbrojny "zabijcie go" - odparł spokojnie rycerz Tomek - i tak zginął będący na patrolu rycerz Paweł z ręki wesołych lekkozbrojnych (na swoje usprawiedliwienie mają, że wykonywali tylko rozkazy)

Rycerz zagaduje "trupy" czekające swoje 10 minut. "Pane, z trupami sie nie gada, toż to istna nekrofilia" - łapie się za głowę lekkozbrojny

"Panienki, tu niebezpieczne jest miejsce, jakieś ludzie łażo z łukamy i wogle, a my proste wieśnioki na służbie szlachetnychło tam mo - pokazuje paluchem rycerzy -  panów. Bo my za krowe sie mścim co nam jo z wioski zabrali, uprzednio owo wioske spaliwszy. I jak panienki jakiego z łukiem zobaczo to niechaj krzyczo, a przybiegniem, bo to złe ludzie som" - lekkozbrojny do odpoczywających akurat przypadkiem w Parku dziewczyn

Uzupełnienia mile widziane w komentarzach.

 
Kronika - 13 listpada 2011 - Trening PDF Drukuj Email

mariusziszymon

Mariusz (w czerwonym) vs Szymon (w czerwonym)

Wygrał ten w czerwonym


tucznicy

Zwiad ćwiczy

 

jez

I nawet czasem trafia

 

ubieranie

Kandydat Przemek pomaga Bogucie związać sznurowadło w bucie

 

I tak dwoma zdjęciami można by opisać trening. Ale jaki by to był kronikarz jakby tylko na malunki wszystko zrzucił? Wszystko zaczęło sie od Szymona. Gościowi naszemu przyszła nowa tarcza do której zaczął montowac imacze. A jako, że u nas plątały się dwie stare tarcze przygotowane do przerobienia na treningówki tedy Boguta wnet zatrudnił i przy nich kilka osób. Potem były testy. Tomasz testował nowy miecz od Morgana. Niestety ten po pierwysz starciach zluzował się i na jelcu i na głowicy. Klekotanie. A to przeciez dopiero pierwsze starcia. Szymon testował swoją nową tarczę i wyglądał na bardzo zadowolonego. Niestety nowa tarcza, bieluteńka a juz wielgachny pająk uwił sobie na niej pajęczynę. Boguta testował swoją starą kolczugę. Odezwał się sentyment do tego 20 kilowego potworka jak się okazało już przyciasnego. Dobrze, że hełm ma solidny i skutecznie parował nim ciosy. Wszystkim zbrojnym pomagali kandydaci na zbrojnych Daniel, Przemek i Kuba. Zwiadowcami zajął się Gilbert, widziałem jak nacierali strzały jakimis specyfikami, a potem gdzieś zniknęli. I tak minął nam trening. Tomasz wyniósł z niego niezadowolenie z Morgana, Szymon radość z tarczy, Boguta nadwyrężone ramiona, Mariusz naruszony palec i pamięć o poprawie swojej kolczugi, a Gaston zdjęcia które podziwiacie powyżej. I pozdrowienia dla sympatycznych policjantów, którzy widząc nas ćwiczących w Parku stwierdzili, że tego terenu nie trzeba patrolować.

Teksty:

- Ej, ile nóg ma pająk? (Szymon malujący na swej tarczy pajęczynę)

- Ciagnij tak jak uczyłem! (Boguta do nowicjusza poprawiającego zapięcie hełmu)

 

(Koślawy dopisek na marginesie kroniki) I tańczyli trochę. Daniel zadziwiająco szybko uczy się tańców dawnych.

 
Kronika - 12 listopada 2011 Manewry PDF Drukuj Email

Nocne manewry - zwiad vs zbrojni

 

Zwiad potrzebuje szkolenia nie tylko w zakresie celnego oka i pewnej ręki do łuku, ale i z zakresu szybkiego pracowania nogami i głową. Z tego powodu Boguta w porozumieniu z Gilbertem opracowali małe manewry nocne w Parku Radziwiłła. Sobota godzina 18.00. Ciemniej już nie będzie. W wieży pojawiają się po kolei zwiadowcy i chłopaki szkolący się na zbrojnych. Ci pierwsi gromadzą się wokół Gilberta. Są wyposażani w łuki i kołczany ze strzałami. Nie będą ich używać podczas tych manewrów, ale muszą się przyzwyczajać do tego nieporęcznego obciążenia. Zbrojni wciągają na siebie przeszywanice, Tomasz dociąża się starą kolczugą. Każdy zakłada zamknięty hełm, a do ręki bierze delikatny ertalonowy odpowiednik miecza - każdy zwiadowca który znajdzie się w zasięgu okaże się nie dość szybki, nie dość cichy i nie dość sprytny. Pod wodzą Boguty zbrojni wyruszają w mrok Parku Radziwiłła. Tam na gałęziach drzew w miejscach nieznanych zwiadowi rozwieszone zostają fanty. Każdy wartownik pilnuje dwóch. Każdego czeka samotne wartowanie w ciemnościach, w hełmie ograniczającym widzenie i poważnie przytępiającym słuch. Przez to muszą być po dwakroć czujni i mieć oczy dookoła głowy, bo wizury hełmu pozwalają widzieć tylko wąski wycinek terenu na wprost, a każdy wartownik którego zwiadowca zajdzie od tyłu ginie.

Po chwili sześć cieni zwiadowców opuszcza wieżę.

Manewry trwały godzinę.

Przez ten czas z sześciu fantów pięć zostało odszukanych i przejętych przez zwiad, a każdy wartownik poległ kilkakrotnie przez cały czas trwania manewrów. Zwiadowcy zastosowali taktykę wabika, która całkiem nieźle się sprawdzała. Wartownicy natomiast zastosowali taktykę "nie widzę cię, podejdź jeszcze trochę", która również kosztowała "życie" kilku zwiadowców. Obie grupy zdrowo się napociły.

By nie było tak słodko:

Nie powinny mieć miejsca przypadki, kiedy obciążony zbrojny dogania zwiadowcę i go "ubija".

Nie powinny mieć miejsca przypadki kiedy zwiadowca jest zbyt zajęty wykańczaniem wartownika by zauważyć, że inny właśnie za chwilę pozbawi go "życia".

Nie powinny mieć miejsca przypadki, że zbrojny daje się zajść od tyłu na wyciągnięcie dłoni.

Manewry chyba wszyscy uznali za udane. Pokazały, że każdy ma jeszcze przed sobą wiele pracy i że pojedyncza osoba bez współpracy z resztą swojej grupy wiele nie zdziała. Planujemy powtórzenie manewrów w przyszłą sobotę. 


zwiad_i_zbrojni

 

Od prawej:

Gilbert - dowódca zwiadu

Mateusz (w okularach) - zwiad

Agnieszka - zwiad

Bartłomiej (skryty)- zwiad

Konrad - zwiad

Rafał - zwiad

Tomasz (skórzana kurtka) - zbrojny

Daniel (biała czapka) - zbrojny

Przemek - zbrojny

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 6